niedziela, 23 kwietnia 2017

Kobiety oszalały, czyli kilka słów o promocji w drogeriach Rossmann

Jak zapewne już każda z Was wie w popularnych drogeriach Rossmann trwa promocja na kosmetyki -49%. Wiele kobiet, naprawdę sporo, zdecydowało się na zakupy. Wcale się temu nie dziwię. Przecież taka obniżka to ogromna okazja do zaoszczędzenia i przyznam, że sama też postanowiłam skorzystać. O zachowaniu kobiet podczas takich akcji słyszałam sporo, głównie z internetów... Doszłam więc do wniosku, że jeśli przyjdę zaraz po otwarciu to uniknę tłumów i w spokoju wezmę to, po co przyszłam. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. I to był błąd.

Początki bywają trudne

Do pobliskiego miasta dotarłam około 9:20, więc idealnie się złożyło skoro Rossmann od 9:00. Miało być różowo a doznałam szoku i na tym się skończyło...

Po dotarciu do celu i spostrzeżeniu ile kobiet kręci się w pobliżu, już wiedziałam jak wielką pomyłką był mój tok myślenia. Weszłam do drogerii i zobaczyłam morze ludzi - oczywiście same kobitki. Przebrnięcie obok szaf z kosmetykami było nie lada wyzwaniem.
Największą trudność przysporzyły szafy typu Lovely czy Wibo, gdzie roiło się od gimnazjalistek (tak podejrzewam ;)). Ich strategia była prosta do odgadnięcia: byle się dopchać, wziąć na chybił trafił garść produktów a później w spokoju, na boczku pootwierać je i zastanowić się czy wrzucić do koszyka.

Kontynuujmy tą "szaloną" przygodę

Ominęłam je szerokim łukiem i podeszłam do szafy Loreal, co było znacznie prostsze. Wypadałoby tutaj zaznaczyć, że zachowanie kobiet w tej części drogerii nie było lepsze. Jedna z nich, zwracając się do koleżanki, stwierdziła: "przecież i tak wszyscy biorą i robią co chcą" po czym otworzyła dolną szufladę i zaczęła w niej grzebać. Inna wzięła 9 (!) podkładów Lirene.
Nie dziwne, że po kilku godzinach półki świecą pustkami a sklep wygląda jak pobojowisko. Po prostu brak słów.
Wracając do jakże fascynującej historii z Rossmanna... ;p Z tego miejsca miałam świetny widok na kasy i zobaczywszy długość kolejek, najnormalniej w świecie zrezygnowałam z jakichkolwiek zakupów.

Victoria, czyli zwycięstwo

Postanowiłam podjąć ostateczną próbę kolejnego dnia, ponieważ miała być dostawa. Szansa, że moja zdobycz na mnie poczeka były znacznie wyższe... Logiczne ;)
BTW już wiem czemu laski w swoich postach używają słowa "zdobycz" ;)
Tym razem było ciut lepiej, ale byłam też w trochę późniejszych godzinach, bo około 11:00. Dziewuszek znacznie mniej, ale nadal niemało. Podłoga uwalona w różu sugerowała mi, że największa bitwa tego dnia już się odbyła. Na moje szczęście bez problemu dorwałam świeżutki produkt i podążyłam do kasy a tu sytuacja dla mnie dziwna i lekko komiczna zarazem... Jedna kolejka dosyć spora, ale jak się okazało przy drugiej kasie tylko 3 osoby, więc czym prędzej siup i portfel lżejszy o kilka zł ;p Tym oto sposobem kolejny raz tego dnia miałam farta.

Czy Wyście wszystkie oszalały?!

A teraz apel do kobiet dużych i małych... Miejcie trochę godności! Ja rozumiem, że fajna akcja, ale są jakieś granice... Wyrywanie sobie z rąk, podbieranie z koszyków czy nie przestrzeganie pewnych ustalonych norm? Robienie rocznych zapasów? Wstyd! Człowiek ucywilizowany a zachowuje się jakby z dżungli wyszedł i nie wiedział co ze sobą zrobić... Normalnie ręce opadają.

Inną kwestię stanowią blogerki - głównie tzw. urodowe. Ilość postów z polecanymi kosmetykami i z haulami jaka zasypała internet jest zatrważająca.
Ja rozumiem jeszcze te, w których się poleca kosmetyki, bo również zdarzyło mi się z nich korzystać. Jedyną ich wadą jest to, że powtarza się tam multum produktów. Praktycznie rok w rok to samo.
Co innego haule. Bez sensu. Przyznam, że sama się nad takim zastanawiałam, ale nie będę sobie zaśmiecać bloga. Po co to komu potrzebne? Kogo obchodzi to, czy ktoś sobie kupił pomadkę czy tusz i w jakiej ilości? Szkoda na to czasu. Jeszcze jakby była załączona krótka recenzja... Ale po co? Lepiej napisać: "Hejka! Ja też byłam na promocji w R i zakupiłam sobie milion świetnym, cudownych rzeczy. Są naprawdę super i je uwielbiam" i wkleić kilka zdjęć. Byleby wyświetlenia się zgadzały.
Moim zdaniem takie posty są bezwartościowe i nie wnoszą nic konkretnego dla odbiorcy.
Wiem. Jestem wredna, ale ja tak to widzę.

I nadszedł czas na gratulacje. Gratulacje dla tych, którzy odważyli się przeczytać i wytrwali do końca :D ;)

P.S. Tekst jest wyrażeniem mojej opinii i macie prawo się z nią nie zgodzić ;)

Chętnie poznam Wasze zdanie na poruszony temat. Miałyście jakieś przygody podczas tej promocji? Zapraszam do dyskusji :)


30 komentarzy:

  1. Ja również myślałam, że pierwszego dnia i to o wczesnej godzinie będzie mało ludzi. Myliłam się i również doznałam takiego szoku. Muszę przyznać, że w Rossmannie, w którym byłam ja nie było aż tak źle. Jedna pani otwierała tylko szufladę i w niej grzebała, a tak to obeszło się dosyć kulturalnie. Nikt się nie pchał, nie wyrywał sobie nic z rąk. Ja bardzo lubię te promocję, ponieważ moje kieszonkowe jest niewielkie, nie mam dużego budżetu na kosmetyki, a w te dni mogę naprawdę sobie pozwolić na wiele rzeczy w niewielkiej cenie. Muszę przyznać, że ogólnie męczy mnie już ta afera w Rossmannem. Jednak ja bardzo lubię oglądać posty, na których dziewczyny pokazują co kupiły :D Ale wkurzało mnie to jak co drugi wpis był o tym, że będą promocje. Czasem bez żadnej listy itp. tylko po prostu zdjęcie ulotki z Rossmanna i uwaga, uwaga promocje. Czuję tym lekki przesyt, bo gdzie nie wejdę - facebook, instagram, nawet wiadomości czytam o Rossmannie. Na początku było to ok, pomogło mi zaplanować co kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie! Ja poszłam tylko po korektor, bo też świetna dla mnie okazja wypróbować coś z wyższej półki cenowej, a tu taki zonk na wejściu... A przecież można kulturalnie. Też czuję już lekki przesyt postami o Rossmannie i (o ironio) stąd mój post o podobnej tematyce - po prostu musiałam to z siebie wyrzucić ;)

      Usuń
    2. Ja naprawdę o dziwo jestem zadowolona. Serio była zachowana kultura. Dziewczyny były miłe i nawet pomagały sobie nawzajem :D Panie sprzedające również otwierały szuflady, pomagały czegoś szukać, udzielały informacji :)
      No czasem trzeba się wygadać i wyrzucić z siebie emocje :D

      Usuń
    3. Dobrze wiedzieć, że jednak zdarzały się takie wyjątki :) Wiara w ludzkość odzyskana haha

      Usuń
  2. Jak dla mnie posty co kupić na promocji ... darmowa reklama sklepu. OC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja... widać Rossmann wie co robi ;)

      Usuń
  3. Zawsze staram się korzystać z tych promocji z tego względu, że kosmetyki, których używam są stosunkowo drogie i pomijając fakt, że przed wielką obniżką ceny zostają podniesione to i tak wychodzi taniej niż kupuję w regularnej cenie. Na ostatnich dwóch lub trzech promocjach prosiłam znajomą ekspedientkę by przed otwarciem odłożyła mi wybrane przeze mnie produkty, bo wiedziałam czym to śmierdzi, teraz niestety, ów koleżanka ma urlop i byłam skazana sama na siebie. Wspomnienia? Udało mi się (chyba cudem) dostać do ponad połowy produktów z mojej listy i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie przypomniało mi się, że kończy mi się wosk do brwi. Nieraz gdy zostaję w domu stawiam na bardzo delikatny makijaż krem bb lub cc, tusz do rzęs, brwi lekko podkreślone woskiem, bo wiadomo, że człowiek bez brwi to zło i pomadka nawilżająca. Do tego zestawu lubię użyć wosk z Bell dla blondynek, bo przy mojej karnacji i kolorze włosów wygląda bardzo naturalnie i delikatnie. Nie udało mi się dostać do regału z produktami tej firmy, więc wyciągnęłam tylko rękę i go chwyciłam. I to był błąd... Pewna pani (na oko 40+) oskarżyła mnie o brak kultury i wychowania, stwierdziła, że zabrałam jej produkt na który od dłuższej chwili patrzyła (w tym momencie zastanowiłam się czy to się dzieje na prawdę). W sumie gdyby spytała czy mogę jej go oddać czy po prostu by poprosiła to nie byłoby problemu, oczywiście, że bym oddała, ale nie takimi metodami no bez przesady. Odwróciłam się na pięcie i odeszłam w kierunku kasy. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy wykładając produkty do skasowania nie było tam ów wosku. Przypominam tylko, że produkt ten w regularnej cenie kosztuje niespełna 15 zł. Pozdrawiam wszystkie "klientki" pokroju tej pani.
    Ciebie również pozdrawiam i gratuluję odwagi, a jeśli będziesz miała ochotę to w wolnej chwili zapraszam w moje skromne progi, nie przeczytasz u mnie ani słowa o promocjach w Rossmannie http://pannanataliaa.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najśmieszniejsze największy tłok był przy tanich markach, a przecież to świetna okazja, żeby kupić coś droższego i przekonać się jak nam się sprawdza... albo tak jak w Twoim przypadku po prostu zaoszczędzić ;) Ale większość kobiet już tak ma: 5 zł? Tylko 5? A to wezmę, dopcham się... może będzie lepsze od tego za 15... a później płaczą, że bubel ;)
      Na Twoim miejscu zareagowałabym na tą panią podobnie. Nie miałabym problemu, gdyby mi wytłumaczyła, że chciała produkt kupić, ale takie zachowanie jakie ona zaprezentowała według mnie jest po prostu chamskie... A przecież to ona daje przykład młodym ludiom (!).
      Ja również Cię pozdrawiam :* i już lecę do Ciebie, bo ostatnie zdanie o braku Rossmannowskiego szału przekonuje mnie w 100% ;)

      Usuń
  4. Ja do Rossmanna wybrałam się dzisiaj. Mieszkam w małej mieścinie w której jest tylko jeden Rosmann. Myślałam, że minę ten tłum. Co prawda ludzi nie było aż tak dużo. Jednak ich kultura? A zwłaszcza jednej panienki, w głowie się nie mieści. Przyszła taka gówniara z mamusią, miejsca było coś dużo. Widocznie dla niej za mało, gdyż co chwile tylko szturchała mnie łokciem. Jeśli chciała dostać się do kolejnego produktu. Żadne przepraszam ani nic. Nie przeszkadzało jej, że akurat dopieram podkład. Bezczelnie przesuwała mnie w bok. Myślałam, że ten najgorszy szał minął i będę mogła w spokoju coś wybrać. Jednak mimo, że ludzi było mniej. Tych bez kultury tam nie brakowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najgorsze... brak kultury. Kiedy ja poprosiłam panią z Rossmanna, żeby sprawdziła czy jest jeszcze kolor szminki nie doczekałam się,bo nawet nie podjęła próby, żeby przebić się przez tłum. I wcale jej się nie dziwię...

      Usuń
  5. Ja z premedytacją nie poszłam na tą promocję właśnie że względu na te dantejskie sceny które opisujecie. Już promocje w lidlach mnie nauczyły że może i kasę zaoszczędzisz ale zdrowie i psychika nie do odbudowania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na szczęście nie byłam do tej pory na żadnej promocji i nie wiem jak to jest. Ale czego tu oczekiwać? Cebula Polska :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja dziewczyna też była na zakupach w Rossmannie w czasie promocji i potwierdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chodziłam trzy dni wokół produktów z Rossmana, które chciałam zakupić w promocji. Pierwszego dnia dzikie tłumy, więc wyszłam. Drugiego podobnie. Trzeciego weszłam po zupełnie coś innego i z ciekawości podeszłam do regałów z kolorówką - było znacznie mniej osób, chociaż też więcej niż zazwyczaj. Chyba miałam szczęście, bo akurat to co sobie wymyśliłam było ;-) Potwierdza to regułę, że nie ma co latać za czymś, jak ma być - to samo przyjdzie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! :D Pierwszego dnia też zrezygnowałam... Również pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Ja jeszcze nie byłam, zanim się wybiorę to już nie będzie czego kupować :D Na szczęście u mnie w mieście takich tłoków nie ma, a może to ja ostatnio miałam farta i trafiłam w dobrą porę, nie było aż tak dużo ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie na pewno. Ochroniarz mi powiedział, że jeszcze będzie dostawa ;)

      Usuń
    2. Też zaobserwowałam, że są dostawy. Moja koleżanka wczoraj była i mówi, że wybór był spory. Nawet nieosiągalne pomadki w płynie z Wibo były ;)

      Usuń
  10. U nas chyba jest nienormalnie. Weszłam do jednego Rossmana, nic specjalnego się nie działo. Nikt nie wyrywał sobie, ani nie szturchał nikogo, pełna kultura. Dziś przy kasie w innym Rossmanie pani każdego namawiała na promocje. Ponieważ zdążyłam kupić, co najbardziej potrzebowałam, a już jestem spłukana, zostało mi niewiele. Czekam tylko na przelew i dokończę zakupy, czyli maskarę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościć :o U mnie to trochę inaczej wyglądało ;)
      Ja tam się cieszę, że nie mam co wydawać, bo pewnie pełno niepotrzebnych rzeczy bym kupiła ;p

      Usuń
  11. właśnie co było dziwne laski się rzucają najbardziej na szafy z najtańszymi mazidłami:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja specjalnie wybierałam te z wyższej półki, ponieważ wiedziałam, że normalnie nie będzie mnie na nie stać, ale trochę tańczych też kupiłam :D Obserwuję i liczę na rewanż. Pozdrawiam
    jusinx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. I pomyśleć do czego zdolne są kobiety, by zdobyć jakiś kosmetyk...:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się, Rossmann w tym roku to było szaleństwo ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Kobiety oszalały! I to dosłownie. Jak ja byłam w swoim Rossmannie, to jedna z ,,Panienek,, popchnęła drugą, która wpadła na półkę o mało się o nią nie zabijając. Eh... no cóż. Tego nie zmienimy :D Buzi ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie było to samo, wybrałam się w piątek, to tylko weszłam tłum ludzi to z boku wziełam podkład z lirene dla mamy, i po 10min czekania doszłam do rimmel i wzięłam puder. Stwierdziłam że nie będę się męczyć żeby dojść do regałów, poszłam do kasy i wyszłam. Wczoraj również byłam, bo myslałam że będzie mniej - faktycznie było mniej ale i tak było dużo. Chociaz mogłam na spokojnie sprawdzić testery, nie to co wtedy... :) brak słow:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak ja weszłam do R to nie dość, że pełno dziewczyn to jeszcze, uwaga masa chłopaków!Stojących nie potrzebnie z boku i patrzących na te swoje dziewczyny. Sytuacja, która dla mnie była komiczna, biedne chłopaki tak stały i nie wiedziały co robić. A kiedy spojrzałam na tych ludzi koło szaf odpuściłam sobie i poszłam po krem. Kolejka byłą krótka. Później jedynie jeszcze wskoczyłam innego dnia i na spokojnie stwierdziłam, że jednak wszystko mam w domu. I tak racja opisy zakupów na blogach czy yt no po prostu zawaliło to internet, MASAKRA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no dokładnie! :D też im współczułam ;p

      Usuń